Przejdź do głównej zawartości

Posty

Gołębnikowe rozmyślanki

Teraz już wiem, że wybór był słuszny. Zniknęła niepewność, jaka towarzyszyła mi podczas zapisów na studia. Wtedy decyzja o przyjęciu budziła radość, ale i niepokój. Czy dam sobie radę? Listy lektur przerażały… i przerażają nadal. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Bywają książki na wskroś nudne, ale również te inspirujące, do których po latach się wraca i o których już zawsze się będzie pamiętać. Otworzyła się przede mną perspektywa pięciu lat intensywnej pracy, walki z USOS-em, powrotów zatłoczonymi autobusami. Dziś, idąc na uczelnię, przechodzę przez Planty. W powietrzu czuć już oznaki wiosny, a na kwietnikach właśnie sadzi się pierwsze bratki. Wkrótce będzie można siąść i w przebijających się przez liście drzew promieniach czytać kolejną książkę. Ta pora roku wydaje się być najurokliwsza. Uliczki rozbrzmiewają już muzyką i śmiechem,  a przechodnie starają się balansować między tłumami wycieczek, które w ciągu paru godzin chcą poznać jak najwięcej zakątków miasta. Tymcz...

Język polski oczami obcokrajowca, cz. I

  „A jak pojedziesz na Ukrainę - będziesz spał na dywanie…”    Każdy język ma swoje osobliwości i polski nie jest wyjątkiem. Kiedy jesteś obcokrajowcem, pierwsze, co słyszysz , to dominująca szczelinowość (sz, cz) oraz dźwięczność (dz, dż). Na początku sprawia to ogromne trudności. Na szczęście co drugi Polak potrafi powiedzieć coś w języku angielskim, ale co z tym polskim?! Samogłoski nosowe -ą, -ę , przedniojęzykowo-zębowe -u̯ , sprawiają trudności w mowie i piśmie. Rozróżnienia na oni/one w liczbie mnogiej i ogromna ilość wyjątków w końcówkach rzeczowników odmienianych przez przypadki. Nie bez przyczyny polski uważa się za jeden z najtrudniejszych języków na świecie.   Czytając najprostsze słowa po polsku, można zobaczyć podobieństwo do języka rosyjskiego, ukraińskiego i białoruskiego, a wszystko przez to, że należą one do jednej grupy języków słowiańskich. Jednak te podobieństwa tak jak pomagają w komunikowaniu się, stwarzają też problemy i nieporo...

V Dyktando Krakowskie

Sobotnia zabawa dla całej rodziny. Zabawa, ale i wyzwanie. Mowa oczywiście o V Dyktandzie Krakowskim, organizowanym w ramach Miesiąca Języka Ojczystego. Koordynatorami tegorocznego wydarzenia byli Wydział Polonistyki UJ oraz Koło Naukowe Językoznawców Studentów UJ im. Mieczysława Karasia. Już od pięciu lat setki uczestników wspólnie zasiadają w aulach Auditorium Maximum, by zmierzyć się z zawiłościami polskiego języka. Co ciekawe, zadanie to podejmują nie tylko mieszkańcy Krakowa i Polski, ale również goście z zagranicy. W tym roku uczestniczką z miejscowości najbardziej oddalonej od Krakowa była Monika Kukielka, która przyjechała do nas aż spod Liverpoolu. Skupmy się jednak na językowym aspekcie wydarzenia. Tekst tegorocznego dyktanda, napisany przez dr hab. Mirosławę Mycawkę, obfitował w słowa związane z Krakowem. Spotkaliśmy się z laj k onikami, mlaskotami , a nawet z charakterystycznym wykrzyknikiem wyny! Nie zabrakło także naszego polonistycznego Gołębnika . ...

Kolędowanie w Gołębniku

Dzięki Samorządowi Studentów Wydziału Polonistyki UJ oraz Katedrze Historii Języka i Dialektologii nasz polonistyczny Gołębnik śpiewająco rozpoczął sesję egzaminacyjną. 28 stycznia 2019 r. urządzono wieczór kolęd, na który zaproszono pracowników wydziału, zaprzyjaźnionych gości oraz studentów. Program obejmował występ zespołu Waghalter Trio, świąteczny catering oraz prezentację na temat krakowskich tradycji bożonarodzeniowych, którą miałyśmy zaszczyt przygotować. Czym jest podłaźniczka? Jak w Krakowie przystrajano drzewka? Dlaczego prezenty rozdaje Aniołek i jaka jest etymologia słowa kolęda ? Na tego typu pytania starałyśmy się odpowiedzieć w naszej prezentacji pt. Choinka… po krakowsku , którą przedstawiły Aleksandra Piechota i Paulina Bachanek. Kolejnym punktem programu było wystąpienie zespołu Waghalter Trio w składzie: Kazimierz Michalik (skrzypce), Barbara Papież (altówka) i Jan Pasławski (wiolonczela). Muzycy wykonali dla nas najstarsze kolędy, m.in....

Hej kolęda, kolęda!

Grafika: Paulina Bachanek Święta tuż, tuż, a wraz z nimi porządki świąteczne i planowanie wigilijnego menu. Troszczymy się o dwanaście potraw na stole, o to, by każdy został czymś obdarowany i śpiewamy kolędy. Ale czy zastanawiamy się nad tym, skąd wzięły się wszystkie świąteczne zwyczaje? Bo święta Bożego Narodzenia to nie tylko pretekst do spotkania z rodziną  (choć dla niektórych pewnie tak). Nie zapominajmy jednak, że to także kontynuacja pewnej  tradycji. Dzisiaj parę słów o kolędzie. Prezenty stanowią nieodzowny element świąt. Jedni lubią być nimi obdarowywani, a drudzy wolą obdarowywać. Ciekawą kwestią jest to, że do XVI wieku słowa kolęda oznaczało właśnie ‘prezent, podarunek świąteczny’. Leszek Wysocki pisze o znanej anegdocie dotyczącej błazna Stańczyka, który był niezmiernie smutny z powodu braku owej kolędy , czyli podarku, ze strony króla. Zygmunt August odkupił swoje winy poprzez podarowanie Stańczykowi wykwintnej szaty [1] . Aleksander Br ü ckner wska...

Młodzieżowe słowo roku

Uniwersytet Warszawski już  już po raz ósmy organizuje plebiscyt na słowo roku. Głosowanie na stronie http://www.sloworoku.uw.edu.pl/ potrwa do końca grudnia. Jednak znane są nam wyniki pokrewnego plebiscytu (organizowanego przez Wydawnictwo Naukowe PWN) – na młodzieżowe słowo roku 1 . Zaszczytne pierwsze miejsce w roku bieżącym zajął dzban . Zeszłoroczny zwycięzca to XD , co wzbudziło wiele kontrowersji, łącznie z wątpliwością, czy możemy w ogóle uznać, że jest to słowo. Z kolei r ok 2016 zasłynął hasłem sztos . Od kilku dni na portal ach internetow ych toczą się żywe dyskusje na ten temat . Co ciekawe, wyróżniony  w tym roku rzeczownik dzban w znaczeniu używanym przez młodych nie jest nazwą przedmiotu, a określeniem osoby nierozumiejącej czegoś, niegrzeszącej inteligencją, czyli, pozostając w sferze wyrażeń typowych dla nas, młodych, można by powiedzieć, że dzban to osoba, która po prostu nie ogarnia 2 . Jako przykład niech posłuży nam komentarz, znaleziony pod arty...

Dlaczego bawią nas dowcipy językowe?

Jeśli wyjaśnianie puenty dowcipu sprawia, że tenże przestaje być śmieszny, to jakie spustoszenie wyrządzi w nim nazwanie, opisanie i wytłumaczenie mechanizmów językowych, którymi się rządzi? Przekonajmy się!  Tradycja rozważań nad istotą komizmu jest niezwykle długa i obszerna – zajmowali się tym i Arystoteles, i Freud; psychologowie, językoznawcy, filozofowie, teoretycy sztuki i socjologowie, a jednak wciąż nie udało się stworzyć ani spójnej definicji, ani syntetycznej koncepcji tłumaczącej, dlaczego niektóre rzeczy nas śmieszą, a inne nie. I choć być może nigdy nie będzie nam dane poznać magicznej receptury na dowcip idealny, pewne teorie możemy z przekonaniem graniczącym z pewnością przyjąć i stosować w życiu codziennym. Wiemy na przykład, że wspólny zasób motywów i odniesień między odbiorcami a przedmiotem żartu jest istotny dla jego zrozumienia – innymi słowy, śmieszy nas to, co jest nam w jakimś stopniu przynajmniej  bliskie i znajome. Dlatego Polaków bawią żart...